Wegańskie Banoffee

with Brak komentarzy
Postanowiłam zrobić to ciasto, bo na Wege Bazarze miałam sobie kupić i spróbować, ale niestety nie zdążyłam (inni weganie byli szybsi), więc musiałam obejść się smakiem… Na szczęście widziałam je już na jednym z blogów, więc przepis miałam. Przepis pochodzi od erVegan, nie wiem dlaczego wpadłam na ten blog tak późno, świetne przepisy i jeszcze prowadzi go facet, co w tej sfeminizowanej branży jest dodatkowym atutem :). Za pierwszym razem robiąc ciasto na luzie i nie bardzo przejmując się przepisem, wyszło mi super, za drugim razem jak już postanowiłam się przyłożyć, żeby to zrobić wzorowo – wyszło, że tak powiem, mniej stabilnie 😉 jak to w życiu nie ma co się napinać.
 
 
 
 
I choć ciasto jest zachwalane jako bez glutenu, bez cukru, bez pieczenia i chciałoby się dopowiedzieć bez sensu… to zdecydowanie jest pyszne i ma sens 😉
 
Ciasto robiłam w foremce o średnicy 24 cm, silikonowej ale i tak trzeba ją wyłożyć folią spożywczą żeby potem jakoś ciasto wyjąć.
 
 
Składniki
Spód
2,5 szklanki orzechów – ja użyłam włoskich i ziemnych
3/4 szklanki daktyli namoczonych we wrzątku przez około 20 minut
3 łyżki kakao
 
Masa “karmelowa”
2 szklanki daktyli namoczonych we wrzątku około 20 minut
2 duże łyżki masła orzechowego
3-4 banany
sok z cytryny
 
Masa “śmietanowa”
puszka mleka kokosowego schłodzona przez kilka godzin (im dłużej tym lepiej)
Kakao do posypania
 
Orzechy blednujemy, następnie dodajemy daktyle i kakao i znów miksujemy, jeśli trzeba dodajemy trochę wody z moczenia daktyli (ale niezbyt dużo) powstanie takie elastyczna masa. Za pierwszym razem zapomniałam dodać kakao i też wyszło pyszne. Formę do ciasta wykładamy folią spożywczą, żeby potem móc je wyjąć. Na folii wyklejamy spód ciasta, pamiętajmy, że ta warstwa powinna być dość gruba, żeby potem nam ładnie utrzymała zawartość. Wkładamy do lodówki żeby stężała.
 
Robimy masę karmelową – do blendera wrzucamy odcedzone daktyle oraz trochę wody pozostałej z ich moczenia i miksujemy. Następnie dodajemy masło orzechowe i znów włączamy blender.
 
Jeśli zostanie Wam woda z moczenia daktyli nie wylewajcie jej, można użyć jej do ciasta jeśli akurat jakieś robimy, można ugotować na niej owsiankę lub potraktować jako słodzidło do kawy czy czegoś innego.
 
Na spodzie ciasta wykładamy pokrojone banany, które ja skrapiam sokiem z cytryny żeby nie ściemniały, następnie rozprowadzamy karmel, jeśli zostały nam banany to na karmelu powtarzamy je. Ciasto znów można wstawiać do lodówki, a w tym czasie robimy “śmietankę” kokosową.
 
na bananach rozkładamy masę karmelową
 
 
Z puszki mleka wyjmujemy tylko białą, stałą część, jeśli mamy dobre mleko to nawet cała puszka może być ok., ewentualnie na dole pojawi się taka przeźroczysta część mleka to trzeba odlać (co nie znaczy że wyrzucać, też zużyć np. do owsianki). Ja użyłam mleka Kier, jest dobre (tzn. ładnie się ścina) i szeroko dostępne, ale lepszy skład ma mleko kokosowe TRS (cenę też ma lepszą), jednak nie jest tak łatwo dostępne, przynajmniej dla mnie. Mleko przekładamy do miksera i miksujemy na najniższych obrotach parę minut.
mleko po otwarciu powinno wyglądać tak
 
 
tylko stałą część mleka przekładamy do miksera
 
Następnie wykładamy krem kokosowy na ciasto, posypujemy kakao i wstawiamy do lodówki najlepiej na noc. Przed podaniem trzeba ciasto wyjąć z formy i tu przydaje się gruby spód i jeszcze trzeba zdjąć folię.
krem kokosowy nie jest bardzo sztywny ale jeszcze stężeje w lodówce
 
 
 
 
Ciasto zrobiłam na święta Wielkanocne i choć mojej rodzinie do weganizmu daleko, a na stole gościło wiele innych, bardzo smacznych tradycyjnych ciast, to banoffee podbiło ich serca.
 
 
 
 
 
 
 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o