Moje curry – wegańskie opcje na Kabatach

with Brak komentarzy

Na Kabatach powstało nowe miejsce, nazywa się Moje Curry i ma wegańskie opcje. Nie chodzi o to, że można coś pokombinować podpytać kelnera i wtedy może kucharz zrobi dla nas coś bez nabiału. Są zaznaczone w karcie, jaka to jest ulga wie tylko ten, kto tłumaczył wielokrotnie co chciałby zjeść, że bez nabiału, bez jajek i potem dostał np. sałatkę z serem czy jajkiem… Albo jak w Eat me Drink me, zamówił ciasto, które było polecane jako wegańskie, a jak zjadł dowiedział się, że było z żelatyną i śmietaną – prawdziwa kraina czarów.

Dla mnie jest to ogromne ułatwienie, a lokalizacja bardzo pożądana, bo oprócz Parnika (chińskie pierożki) nie znam miejsca w tej okolicy, które ma wpisane w kartę opcje wegańskie, jest jeszcze Kik Fit Bar, kiedyś tam byłam, ale jakoś nie wróciłam. Chyba że Wy coś znacie to proszę wpiszcie w komentarzu. Oczywiście są miejsca gdzie można zjeść dania z natury wegańskie jak spaghetti olio aglio czy foccacia i można dopytać o skład (warto dopytać, bo czasem fantazja kucharza jest ogromna – jogurt w hummusie, jajko w cieście na pizzę), ale brakuje miejsc, gdzie osoba na diecie roślinne znajdzie w karcie coś co od razu może zamówić, bo jest opcja wegańska.

Lokalizacja też jest dobra, bo przy samym wyjściu z metra, w budynku Nask, tak więc jak się przyjedzie na zakupy do wegańskiego sklepu TerraVege można później iść na indyjski obiad w wersji vegan.

wegańskie opcje w menu
dania główne w wersji vegan

Zupy nie są zaznaczone, ale wszystkie są wegańskie – to info jeszcze do sprawdzenia. My zamówiliśmy na przystawkę zupę z soczewicy oraz kotleciki warzywne z indyjskim przyprawami. Zupa była gęsta, sycąca i aromatyczna z dobrze wyczuwalną kolendrą. Kotleciki w takiej wersji jadałam pierwszy raz bardzo mi smakowały, na górze mają kawałek migdała.

wegańskie opcje, przystawki

Jako danie główne zamówiliśmy okrę smażoną z cebulą i przyprawami oraz czerwoną fasolę w przyprawach i sosie pomidorowym na ostro. Do tego placki, jeden z czosnkiem jeden inny z patelni. Jak się później okazało, co do placków zostaliśmy wprowadzeni w błąd i nie były one wegańskie, jednak właścicielka restauracji obiecała wprowadzić oznaczenie także przy dodatkach, ponieważ jeden placek w menu jest wegański. Cieszy mnie ta otwartość i chęć dostosowania swojej oferty. Okra bardzo mi smakowała, też pewnie dlatego, że jem ją dość rzadko. Fasola była ok, pikantna i wyrazista, to co widać na niej to paski imbiru.

danie główne, placki widoczne na zdjęciu nie są wegańskie

Nie ma również problemu z zamówieniem mleka roślinnego do kawy, co zazwyczaj nie jest możliwe w indyjskich restauracjach, które opierają się na nabiale. Fajne jest też to, że na menu nadrukowane są gry: statki i chyba kółko i krzyżyk, więc można sobie zagrać w oczekiwaniu na posiłek. To co również jest ciekawe, to że kuchnia jest przeszklona więc można obserwować pracę kucharzy. Ja na pewno tam wrócę.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o